

Z woli Bożej objawionej nam przez ówczesnego Naszego Ojca Prowincjała Eugeniusza Morawskiego w 1983 roku, Karmel Wrocławski przyjął zaproszenie Księdza Biskupa Katowickiego Herberta Bednorza, do założenia klasztoru w tym mieście. Po kilku latach budowy stanął klasztor i 15 października1989 roku grupa 14 sióstr z Karmelu Wrocławskiego wyjechała na Fundację do Katowic. Następnego dnia odbyła się uroczysta inauguracja klasztoru, erekcja i zamknięcie klauzury papieskiej. Równocześnie na naszą prośbę Nasz Ojciec Generał Filip de Baranda udzielił nam pozwolenia na przyjmowanie kandydatek do liczby 25, z uwagi na liczną grupę fundacyjną i liczne powołania na Śląsku.

Nadzieja na powołania nie zawiodła. Już po trzech latach Fundacji zaczęłyśmy myśleć o założeniu następnego klasztoru. Najpierw Duch Święty kierował nasze pragnienia na daleki Wschód— na ziemie Syberii, szlakiem Świętego Rafała Kalinowskiego, bardzo czczonego w naszej Wspólnocie. Jednak stopniowo zarówno stanowisko naszych Przełożonych, jak i obiektywne warunki tamtejszych terenów, kazały nam uznać, że teraz nie jest wolą Bożą wobec nas zakładanie klasztoru w tej odleglej krainie. Stopniowo Pan kierował nasze myśli ku diecezji tarnowskiej.
W ciągu południowych diecezji Polski, mających już Karmel klauzurowy: Katowice… Kraków… Rzeszów… Przemyśl… diecezja tarnowska stanowiła lukę. Diecezją zarządzał w tamtych latach Ksiądz Biskup Józef Życiński, jednak wkrótce został mianowany Arcybiskupem Lubelskim. W Kościele tarnowskim pozostał długi wakans na stolicy biskupiej, a w nas narastało pragnienie i przekonanie, że Duch Święty wzywa nas do tego Kościoła. Co jakiś czas pytałyśmy znajomych kapłanów, czy Ojciec Święty już naznaczył nowego Pasterza dla Tarnowa. Tak nadszedł pamiętny dzień 26 listopada 1997 roku.
„Około godziny 16:00 odwiedził nas Ksiądz Wiktor Skworc, Wikariusz Generalny Archidiecezji Katowickiej, wielki Przyjaciel naszego klasztoru, który od początku „pertraktacji” w sprawie założenia Katowickiego Karmelubył z ramienia miejscowego biskupa, odpowiedzialny za tę sprawę. W serdecznej, radosnej rozmowie, padło z naszej strony pytanie: "czy jest może już nowy ordynariusz dla diecezji tarnowskiej?"A Ksiądz na to: "dlaczego siostry pytają?..." Od słowa do słowa przyznałyśmy się, że bardzo pragniemy tam założyć fundację.
Słuchał wszystkiego uważnie i z uśmiechem.Swobodnie tłumaczyłyśmy, jak to można zrobić.
Można wybudować nowy klasztor (najlepiej w centrum miasta, "w sercu Kościoła Tarnowskiego”, można jakiś istniejący budynek zaadaptować lub rozbudować…) Ksiądz pożegnał się z nami wyraźnie uradowany mówiąc: „teraz już wiem...", a życie płynęło dalej”.
